• Jak wygląda zdrowa minarchia?
  • Kim jestem?

Michał Sasak

Michał Sasak

Category Archives: Nauka | Technologia

Inwigilacja

03 środa lis 2010

Posted by nwn9 in Człowieki, Nauka | Technologia

≈ 2 komentarzy

Tagi

blokada, captcha, facebook, filmy, goodkind, inwigilacja, lem, nucaptcha, oczy, ograniczenia, opera, orwell, osma, piwo, policja, przyszłość, reklamy, wielka brytania, wolność, władza, świat

Zaprawdę, powiadam wam: spełnia się wizja George’a Orwella z Roku 1984. Inwigilacja jest coraz większa i coraz popularniejsza. Na razie, mamy niegroźne tego przykłady: ot, można cię zwolnić z pracy za uśmiechnięte zdjęcie na Facebooku, czy przekazać twoje dane z Naszej-Klasy w ręce policji. Mamy dowody osobiste, legitymacje, identyfikatory, sprawdzanie odcisków palców, test zgodności DNA i pieron wie, co jeszcze. Ale, umiłowani, zbliża się kres tej wygodnej ery. W niedalekiej przyszłości bowiem prawdopodobnie pojawią się cztery rozwiązania, które idealnie wpasowałyby się w wizję tego, niestety, lewackiego socjalisty, jakim był Orwell.

Pierwsze z nich, już istniejące, polega na systemie kodu obrazkowego Captcha. Teraz mamy tak, że jak chcemy coś pobrać, lub gdzieś się zarejestrować, to trzeba wpisać kod podany na obrazku – ochrona przed botami, całkiem zrozumiałe i można to przecierpieć. Co się jednak stanie, gdy ta technologia zostanie nieco zmodyfikowana i będzie w stanie mieszać się z innymi? Przykładowo – wchodzisz, powiedzmy, na Onet.pl i chcesz przeczytać jakiś artykuł. Wyskakuje ci okienko z filmem video i informacją, że aby go przeczytać, trzeba podać kod Captcha zawarty właśnie w tym filmiku. A to oznacza konieczność obejrzenia reklamy. Kolejną możliwością, są głośne reklamy dźwiękowe. Ileż razy wkurwiały mnie głośnie dźwięki dochodzące ze słuchawek, gdy pobierałem coś z pieprzonych niemieckich serwerów hostingowych… I teraz wyobraźcie sobie, że macie kilka takich reklam naraz i żeby je ucieszyć, trzeba przepisać kod Captcha z każdej, tym samym zwrócić uwagę na jej treść. Ktoś, kto ma trochę więcej oleju w głowie, powie, że on sobie użyje AdBlocka, czy blokady reklam z Opery i będzie spokój. Nie, nie, nie; tak dobrze nie będzie. Bowiem nowy system, który opisałem, ma możliwość zmieniania kodu reklam, sprawiając, że stają się nieczytelne dla programów blokujących reklamy. I znowu kropka. Firma NuCaptcha, która stworzyła system, już zaciera ręce i liczy zyski ze sprzedaży tej technologii – chęć do jej nabycia wyraził już Microsoft. I wyobraź sobie teraz sieć, która jest na każdym kroku naszpikowana takimi reklamami, filmikami i dźwiękami – miejsce nie do życia.

Druga rzecz, to technologia identyfikacji. Z założenia intencje ma dobre, ale, jak to napisał Goodkind – “najlepsze intencje mogą powodować najgorsze szkody”. Twórcy systemu, który już istnieje i jest testowany w jednym z meksykańskich miasteczek, zakładali, że zamiast stosu dokumentów do identyfikacji wystarczą twoje oczy. Idziesz do banku, chcesz kupić piwo, kupić coś przelewem, czy gdzieś wejść – musisz przystawić swoje oko do urządzenia skanującego siatkówkę. Wysyła ono informacje o tym, kim jesteś do systemu bazy danych policji, który sprawdza, czy nie jesteś poszukiwany, gdzie jesteś i tak dalej. Cokolwiek robisz – władza jest w stanie cię namierzyć, określić kim jesteś i co ci wolno. Twórcy z zapałem wypowiadali się o projekcie, wzbudzając mój gniew argumentacją, że np. nieletni nie oszuka już sprzedawcy, że jest pełnoletni i nie kupi sobie piwa. Dla mnie, to jest woda na młyn. Z takimi stwierdzeniami, z takimi planami zawsze będę walczył i polemizował – bo są zwyczajnie złe. Gdyby ten pomysł wprowadzić w życie na całym świecie, można by z łatwością inwigilować całą ludzkość, namierzać ludzi, ograniczać wolność i już nikt nigdy nie byłby bezpieczny. Nie chcę takiej przyszłości – i ty chyba też nie…

Trzeci pomysł, to ograniczenia w dostępie do Internetu. Jest dzisiaj jedynym medium, jedyną bestią, której nie udało się jeszcze poskromić – niczym dziki lew nie podda się kontroli i nie da sobie zarzucić pęta na szyję, zaciekle się broniąc. Niestety, już wkrótce ktoś może znaleźć na tego lwa sposób. Wyobraźmy sobie na przykład, że na każdy zakładany serwer trzeba mieć pozwolenie, jak również na dostęp do Internetu. Rząd, powiedzmy, USA, wprowadza ustawę, która tworzy odpowiedzialny za to organ i ustanawia nowe ograniczenia. Dzięki temu, atakując sieć od zewnątrz, zyskuje kontrolę nad swoją, niemałą częścią światowej pajęczyny. Jeśli coś podobnego wprowadzą wszystkie kraje na świecie, albo chociażby UE, Internet dostaje się pod kontrolę. To jak przejście z walki w zwarciu, do ataku z dystansu, albo zwyczajna finta. Nie da się wygrać uczciwie – to trzeba zrobić przekręt. Na razie, żaden kraj nie ma w planach wprowadzenia czegoś takiego, ale parę lat poczekamy, to pewnie jakiś geniusz walczący z agresywnymi wypowiedziami na forach zgłosi ustawę do sejmu…

Czwarty pomysł, najbliższy realizacji, jest już złożony w formie ustawy w brytyjskim parlamencie. Otóż, władza umyśliła sobie, że mamy bardzo poważne zagrożenie terrorystyczne. Ja wiem, że Osama potrafi dać kość, szczególnie jak prawie 6000 kilometrów od nas wysadzi dwa wieżowce, ale to po prostu próba zyskania kontroli nad obywatelami. Otóż, nowa ustawa daje brytyjskiemu rządowi prawo do niemal nieskrępowanego podsłuchiwania, zapisywania i odczytywania rozmów obywateli – wszystkie SMSy, rozmowy, emaile z komórki – słowem, wszystko, co robisz przez telefon będzie bez wyroku sądu do wglądu rządu, premiera i policji. Premier Anglii, David Cameron nie jest zbyt dobrze nastawiony do tego projektu – na szczęście. Może to nie przejdzie, a może przejdzie. Zależy, czy władza jest w stanie oprzeć się ludzkiej naturze i takiej pokusie…

Reasumując – jesteśmy coraz bliżej świata przedstawionego przez Orwella; takiego, jak na licznych filmach o świecie przyszłości, w którym każdy musi być rozpoznawalny, możliwy do identyfikacji i podporządkowany władzy. Można mieć tylko nadzieję, że się toto nie spełni… I żeby ktoś sobie nie pomyślał, że zgadzam się z Orwellem – ot, kolejny lewak, tyle tylko, że miał talent do przepowiadania przyszłości. Z dwojga złego, lepszy Lem.

Na koniec jeszcze, akcent humorystyczny. Nie wiem, czy dla wszystkich ten obrazek będzie zrozumiały, ale… Zresztą, zobacz:

49.822377 19.058384

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

In vitro

20 środa paź 2010

Posted by nwn9 in Nauka | Technologia, Poglądy | Ideologie

≈ 4 komentarzy

Tagi

Bóg, chrześcijaństwo, co2, dwutlenek węgla, embriony, greenpeace, in vitro, jezus, kobiety, komórki, kościół, księga rodzaju, lewica, maryja, mordowanie, mężczyźni, pis, plemniki, po, sejm, sld, sperma, wiara, ziemia

Za parę dni wybuchnie w sejmie walka o kształt ustawy regulującej in vitro, więc chciałbym trochę na ten temat napisać. Już teraz dziennikarze, politycy i duchowni ścierają się, a każdy ma inny pogląd, jakby to miało wyglądać. Nie będę się rozpisywał nad każdą ustawą – bo wariantów jest parę: począwszy od projektu grupy Contra in vitro, który całkowicie tej metody zakazuje, aż do gównianej ustawy lewicy – która zezwala na zabijanie zarodków. Zacznijmy najpierw od tego, na czym polega in vitro.

Kobieta decyduje się na zabieg in vitro. Jakiś czas przed nim musi być poddana kuracji hormonalnej, która sprawi, że będzie miała wiele komórek jajowych – to po to, żeby było większe prawdopodobieństwo urodzenia dziecka. Kobieta dostaje zastrzyki, inne w zależności od dnia cyklu. Potem, gdy komórki jajowe już “wyrosną”, lekarz wywołuje owulację i pobiera komórki za pomocą punkcji, czyli po prostu wbija kobiecie igłę do macicy i patrzy na ekran USG – albo pod narkozą, albo przy znieczuleniu miejscowym. Igła pobiera komórki z tzw. pęcherzyków Gaafa, i to trwa jakieś 15 minut. Zanurzają je potem w specjalnym płynie; żeby się nie zniszczyły. Potem, trzeba pobrać spermę od mężczyzny – och, co za cierń w boku feministek – trzeba użyć facetów. Nasienie uzyskuje się przez masturbację. Jeszcze coś z nim robią w laboratorium, żeby było lepszej jakości. Później, jeszcze raz dają kobiecie hormony, żeby ją przygotować na przyjęcie zarodka. Zanim to jednak zrobią, muszą stworzyć embrion – czyli człowieka. Zanurzają komórki jajowe w spreparowanej spermie – wyselekcjonowują plemniki najlepszej jakości. I po 18 godzinach, mają gotowe zarodki, które samoczynnie się dzielą. Umieszczają je w inkubatorze na parę dni, żeby podrosły i za pomocą rurki umieszczają w macicy. Potem kobieta zachodzi w ciążę i rodzi dziecko lub dzieci. Nadliczbowe zarodki umieszcza się w specjalnych pojemnikach, w zimnie – maksymalnie 5 lat. Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest zależne od liczby użytych zarodków i wieku kobiety. Największą szansę na zapłodnienie mają kobiety w wieku do 35 lat, czyli jakieś 25-30%. Jednak metody zapłodnienia in vitro są ciągle udoskonalane i w najlepszych klinikach brytyjskich ta szansa wynosi już 30-40%.

O co tyle szumu? Czemu kościół całkowicie nie zgadza się na in vitro, a lewica tak ochoczo chce zabijania zarodków? Zacznijmy od kościoła.

Kościół przyjął, dość słusznie, że człowiek powinien powstać tylko w wyniku normalnego stosunku mężczyzny z kobietą i w żaden inny sposób. Metoda in vitro to zapłodnienie sztuczne, więc się z tym kłóci. Poczytałem trochę na ten temat i nie jest to nic strasznego – i tu powstaje człowiek, i tu. Prawdą jest natomiast, że dzieci urodzone przez in vitro są słabsze, krócej żyją i są bardziej podatne na choroby, czytaj – mają słabszą odporność. Ale nie jest to powodem, by uznawać in vitro za coś złego – dzięki niemu urodziło się 40 milionów dzieci. To dar, który pozwala trochę nadrobić skutki aborcji. Kościół odrzuca go, bo proces zapłodnienia nie jest naturalny – to najważniejszy powód. Poza tym – nie chce oddawać możliwości tworzenia życia w ręce naukowców i technologii. Boi się też instrumentalnego traktowania embrionów – poniekąd słusznie. Bo jak się słyszy taką Kidawę-Błońską, która mówi, że nie wie “czy embrion to człowiek, czy też coś innego”, to ciśnienie podskakuje. To co? Kot, słoń, małpa, orangutan kurwa? Ty też kiedyś takim embrionem byłaś i nikt cię za “coś innego” nie brał. Natomiast myślę, że obawy kościoła są niepotrzebne – in vitro to dar, który otrzymaliśmy dzięki genetyce, dzięki któremu miliony ludzi przyszły na świat. Ale zabijanie embrionów, czyli ludzi uważam za niedopuszczalne – tak samo ich mrożenie. Każdy zarodek to inny człowiek, z już zapisanym kodem genetycznym – taka pierwotna forma, jakby był jeszcze w proszku – nie zalany wodą. Jak ktoś ma zupkę chińską, to chyba nie mówi, że przyprawy i makaron w torebce to nie jest zupka chińska, tylko “coś innego”? Nie wiem, może złego porównania użyłem, ale do tego się to mniej więcej sprowadza.

Teraz lewica. Lewactwo przyjmuje wartości, których nie powstydziliby się Hitler, Stalin, Marks, czy Lenin, nie ma się tedy co dziwić, iż tak chętnie patrzy na zabijanie ludzi w formie embrionalnej. Oni mają proste równanie: MNIEJ LUDZI=MNIEJ CO2. Więc żeby walczyć z globalnym ociepleniem, trzeba się pozbyć ludzi – bo oni zużywają najwięcej dwutlenku węgla i niszczą naturę. Ja wiem, że ateistów to nie rusza, ale w Księdze Rodzaju zapisano, że Bóg powiedział Adamowi – “Adamie, to twoja ziemia. Dbaj o nią i czyń sobie poddaną”. Ale katolicy powinni ruszyć mózgami i zastanowić się, co te słowa znaczą. To człowiek jest nadrzędnym bytem na Ziemi, nie wiewiórka, czy hipopotam. Ludzie niszczą, konsumują i zużywają, bo taka jest ich natura – tego się nie zmieni. Poza tym – za “globalne ocieplenie” (które notabene nie istnieje) odpowiada… para wodna. Gdyby jednak jacyś posłowie lewicy albo aktywiści Greenpeace zechcieli zacząć uwalnianie Ziemi od ludzi od siebie – nie mam nic przeciwko. Mniej CO2. Wracając jednak do in vitro – motywacje lewactwa w tym względzie są jasne – jest mordowanie ludzi – jest. Juupiii, popieram!

Jakie jest rozwiązanie sytuacji? Zezwolić na in vitro, refundować je z budżetu, ale na określonych warunkach. Bez zabijania i mrożenia embrionów – do zapłodnienia wykorzystujemy wszystko. I tylko dla małżeństw – więc samotne spełnione życiowo kobitki odpadają. Taka sytuacja ograniczy koszty, rozwiąże większość dylematów moralnych i nie będzie powodować śmierci ludzi, czy eksperymentów na nich. Kościół się z moim rozumowaniem nie zgodzi – ma już w tej sprawie wyrobiony pogląd, a zmienienie go będzie albo niemożliwe, albo piekielnie trudne. Ale kiedyś, kościół zabraniał też sekcji zwłok – bo to bezczeszczenie, przeszczepu organów – bo są one integralną częścią człowieka i pozbawianie go ich jest niemoralne i… znieczulania kobiet podczas porodu – bo tylko Maryja nie czuła bólu przy rodzeniu, ponieważ była bez grzechu pierworodnego, a reszta musi cierpieć. Poglądy te były durne niezmiernie i z pewnością spowodowały śmierć i cierpienie wielu ludzi; kościół się jednak z tego opamiętał. Ja nie sugeruję, że on ma się zmieniać – kościół ma być właśnie ostoją dla ludzi; czymś niezmiennym i stałym, na czym mogą oprzeć swoje wartości. Jednak, w XXI wieku jest tak atakowany, że już w ogóle nie rozmawia o dylematach moralnych. Biblia nie powie nam przecież nic o in vitro – nikt sobie wtedy czegoś takiego nie wyobrażał – no, może Jezus. Też miałem w tej sprawie poważne wątpliwości – z jednej strony głos kościoła, którego zignorować nie mogę, a z drugiej – zdrowy rozsądek. Sprawa jest już jednak dla mnie jasna – mam nadzieję, że dla was też. To tyle…

49.822377 19.058384

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

Wszechświat

06 środa paź 2010

Posted by nwn9 in Nauka | Technologia

≈ 3 komentarzy

Tagi

antymateria, czarna dziura, discovery, droga mleczna, energia, energia słoneczna, galaktyka, hel 3, księżyc, mars, nasa, national geographic, niebo, nowy jork, paliwo, piekło, religia, ropa naftowa, sfery, statek, surowce, uran, wielki wybuch, wieloświat, wszechświat, ziemia

Ludzie już od paru wieków zastanawiają się, czy są sami we wszechświecie. Od tysięcy lat siedzimy w jednym miejscu i nie jesteśmy w stanie zbadać wszechświata, ani nawet innej planety. Postęp, który umożliwi nam podróżowanie do innych systemów to na razie odległa przyszłość. Skoro na Marsie stacjonuje 30-letnia sonda badawcza, to jak można oczekiwać, że technologia skoczy do przodu? Wszechświat jest olbrzymi – ponad ludzkie wyobrażenie – ale okazuje się, że i on może nie być jedynym. Ostatnio, po bardziej wnikliwych badaniach czarnych dziur, naukowcy orzekli, że mogą one działać jak portale do innych światów, ściślej mówiąc – wszechświatów. Z tego by wynikało, że gdzieś tam może jeszcze istnieć sporo innych sfer – “wystarczy” tylko wlecieć w czarną dziurę, by się do nich dostać.

Właściwie, to nie wiadomo, co dzieje się z obiektem, który w czarną dziurę wleci. Być może jest od razu miażdżony, być może po prostu przestaje istnieć, być może dalej istnieje w “wymiarze” czarnej dziury. Możliwe też, że trafia do innego wszechświata – koncepcja dosyć dziwna, według mnie. Do niedawna sądzono, że jeżeli coś w czarną dziurę wleci, to już się nie wydostanie. Koniec. Amen. Kaput. Okazuje się jednak, że nie do końca. Najmniejszą cząstką materii nie jest kwark – jak się powszechnie sądzi – ale informacja. Informacje mierzymy w… bitach, bajtach i kilobajtach. Znajome? Przyjmijmy, że coś dostanie się do czarnej dziury. Zostaje rozłożone na informacje, które zaczynają krążyć i “obijać się” o ściany nowego wymiaru. Informacje są w stanie wydostać się z czarnej dziury z powrotem do naszego wszechświata. Czyli nie wszystko, co mówią o wszechświecie na Discovery i National Geographic to prawda.

Jakie znaczenie dla ludzi może mieć taka informacja? Wierzymy, że wszechświat jest jeden – powstał z Wielkiego Wybuchu; z woli Boga. Natomiast idea, która zakłada, że są inne światy ją burzy i nie pasuje do wzoru. Temat innych wszechświatów pojawił się już wielokrotnie w fantastyce – wystarczy wspomnieć choćby koncepcję wieloświata z Dungeons&Dragons. Po tym, chrześcijanie też wierzą w inne światy – Niebo i Piekło. Więc pomysł nie jest taki obcy, jak się na początku wydawał, aczkolwiek wydaje się… dziwny.

Pozostaje pytanie, czy kiedykolwiek będziemy w stanie podróżować na inne planety w naszej galaktyce, Drodze Mlecznej, lub choćby w Układzie Słonecznym. Bo w końcu, zasoby naturalne Ziemi się wyczerpią lub nastąpi przeludnienie i będzie problem. Już teraz surowce są ostro eksploatowane; kolejne pola ropy naftowej się wyczerpują. W ogóle, nafta to nie jest efektywne źródło energii. Najlepsze to antymateria – przeciwieństwo materii, niemal niespotykane we wszechświecie. Gdyby ludziom udało się ją pozyskiwać, byłaby niemal niewyczerpanym źródłem energii – bo możemy wykorzystać ją w 100%. Nieco bardziej realny wydaje się pomysł pozyskiwania helu 3 (He3) z pobliskich planet Układu Słonecznego – między innymi Księżyc, czy Uran są w niego bardzo bogate. Może służyć zamiast benzyny lub jako paliwo rakietowe. Jest też pomysł wykorzystania w 100% energii słonecznej. W chwili obecnej, umiemy przetwarzać tylko około 30%. Można by się też nauczyć magazynować energię z burz i błyskawic – jeden piorun może zasilać miasto o zużyciu energii Nowego Jorku przez 2 lata. No dobra, dość bajek. NASA szykuje się na rok 2030, kiedy to zostanie wysłana ekspedycja na Marsa. W chwili obecnej, trwają eksperymenty nad nowym rodzajem statku – bo te leciwe wahadłowce, które skonstruowano w latach ’70 już się do niczego nie nadają. Testują też ludzi, by sprawdzić, jak poradzą sobie w warunkach długotrwałego odcięcia od cywilizacji. Termin wydaje mi się bardzo odległy – ważne jest tylko to, że być może będę wtedy żył, by obejrzeć sobie relację z lądowania na Marsie.

Reasumując – jesteśmy w tyle o setki lat. Zanim ludzie nauczą się konstruować statki z napędem nadświetlnym, lub chociaż latające z prędkością światła, miną pewnie setki lat. Może się mylę i nastąpi jakiś skok technologiczny; może ludzie coś na tym Marsie znajdą…

Jak pewnie zauważyliście, otwarta została nowa kategoria – Nauka i Technologia. Tu będę zamieszczał wpisy typowo o tematyce naukowej; żadnej polityki, czy poglądów. Może się czasami wkraść element religijny – wszak nauka w wielu miejscach spiera się z religią. Ale to będzie raczej takie luźne i  bardziej hipotetyczne.

49.822377 19.058384

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

♣

Spam, prosto na twoją skrzynkę:

Join 13 other followers

♣  

Maj 2012
P W Ś C P S N
« kwi    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

♣ Ostatnie wpisy

  • O wyzysku, akapji & anarchizmie w ogólności słów kilka
  • Randki, grzesznicy i oaza, czyli wywiad z ks. Proboszczem
  • Świadectwo skretynienia
  • Vox Orbánum
  • Bezpieczeństwo, wolność, przymus?

♣ Archiwum

♣ Strony interesujące

Liberalis

Michał Stonawski

Graham Smith

Janusz Korwin-Mikke

Jacek Sierpiński

Kel'Thuz

Marcin Chmielowski

Boli Blog

TWX

Adam G.

Tak bardzo źle

Applefobia

Wasiukiewicz

Kryzys Blog

Rafał Ziemkiewicz

Milton Ha

Paweł Bartosik

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków

Bartłomiej Wanot

Robert Gwiazdowski

Ministerstwo Prawdy

Martin Lechowicz

Wirtualne Impresje

Chief Dundee

Ebenezer Rojt

Przebudzator

Lach

♣ Kategorie wpisów

  • Człowieki
  • Gospodarka
  • Grafiki
  • Nauka | Technologia
  • Ogólne
  • Pierdoły
  • Pisanina
  • Poglądy | Ideologie
  • Polityka
  • Wydarzenia

© 2012 Michał Sasak

Blog na WordPress.com. Theme: Chateau by Ignacio Ricci.

loading Anuluj
Post was not sent - check your email addresses!
Email check failed, please try again
Sorry, your blog cannot share posts by email.