• Jak wygląda zdrowa minarchia?
  • Kim jestem?

Michał Sasak

Michał Sasak

Daily Archives: 18 Styczeń 2012

Ekonomika bartyzelowa

18 środa sty 2012

Posted by nwn9 in Poglądy | Ideologie

≈ 9 komentarzy

Tagi

banki, bartyzel, cykl koniunkturalny, egoizm, ekonomia, inflacja, kapitalizm, keynesizm, marksizm, rynek, socjalizm, stagflacja, teokracja

Oto mój komentarz do zdobycznych słów wielkiego proroka Prawdziwej Prawicy, Jacka Bartyzela:

http://pokazywarka.pl/bartyzel/

Toż to hańba, potwarz i kłamstwo smoleńskie w najlepszym wydaniu, powiadam.

1. Kapitalista w bartyzelowym rozumieniu jest powiązanym z polityką bankierem, który poprzez REGULOWANIE rynku i korzystne dla siebie zapisy prawa staje się de facto monopolistą – bądź dzieli się rynkiem z innymi korporacjami, na zasadzie zmowy cenowej. Nie popiera wolnego rynku ani liberalizmu klasycznego (cóż dopiero mówić o libertarianizmie), bo to oznacza spadek cen, podwyższenie płac, konieczność konkurowania oraz podnoszenia jakości usług. Taki kapitalizm = korporacjonizm. Capital z łacińskiego nie oznacza kapitału, lecz capita – jednostkę.

2. Ekonomia to pierwotnie nauka o mechanizmach sterujących rynkiem, pozwalająca władykom i panom na morgach unikać szkodliwych dla gospodarki decyzji. Dopiero keynesiści i marxiści na stałe wprowadzili pojęcie “polityki ekonomicznej” oraz “ekonomii politycznej”. Ekonomia z definicji nie powinna być polityczna, bo to oznacza uzależnienie rynku od grupki kilku lalkarzy, którym umożliwiono możliwość dodrukowywania banknotów w nieskończoność, udzielania bankom kredytów czekowych (tzw. inflacyjnych, bez pokrycia), a także finansowania wojen i imprez masowych (I WŚ, Wietnam, rozróba w Libii).

W ten sposób władza, rząd, uzależnia od siebie ekonomię – dyktując stopy procentowe, tworząc pieniądze z powietrza i użyczając ich bankom w formie nisko oprocentowanych pożyczek, a także uchwalając antyrynkowe prawa – prędzej czy później doprowadzając do występowania cyklu koniunkturalnego (okresów wielkiego boomu i wielkiej bessy), połączonego z bardzo paskudnym zjawiskiem stagflacji – jednoczesnego występowania inflacji i stagnacji, dzięki któremu ceny są wysokie, ale gospodarka się nie rozwija (tak jak podczas boomu), bo panuje również wysokie bezrobocie.

3. Niech mości Yacuś pokaże mi przykład prawdziwie wolnorynkowego polityka-populisty, który doszedł do władzy drogą demokratyczną i miał większość potrzebną do wprowadzania głębokich reform. Wcz. Małgorzata Thatcherowa się nie kwalifikuje, bo miała rozdętą politykę socyalną, uprzedzam.

Chlopaq nie wie o czym pisze, albowiem:

4. Socyaliści nigdy na oczy nie widzieli wolnego rynku, a w pamięci mieli jeszcze na świeżo XIX-wieczną epokę industrializacji, w której “krwiożerczy kapitaliści zmuszali dzieci do pracy w kopalniach po 12 godzin za mniej niż 1$ dziennie”. Za przeproszeniem, wszystkie zadymy wieku XX-tego, wieku wojen, były możliwe właśnie dzięki XIX-wiecznemu postępowi technologicznemu – oświeceniu, wynalazcom, Newtonom, Watt’om i wszystkim innym Wrightom, którzy mieli swobodne, jeszcze niczym nie skrępowane pole do badań i rozwoju.

5. “Tu i tam występuje przy tym dokładnie ta sama retoryka “ujarzmiania natury” (jako przeciwieństwa jej “kultywowania”), tylko w pierwszym wypadku ujarzmiana ma być “zepsuta” natura homo politicus, w drugim zaś raczej natura stworzona a uprawiana przez kogokolwiek “na własną rękę”, czyli niewłaściwie, bo “nieracjonalnie”"

Żaden wolnorynkowiec nie chce ujarzmiać natury ani niczyjej woli, a wręcz przeciwnie – pragnie, żeby państwo odwaliło się od ludzi i zajmowało tylko zapewnianiem bezpieczeństwa. Natura istniała na długo przed człowiekiem, na długo przed ustawową regulacją rynku, a ludzie nie zbudowali swojego dobrobytu i postępu na gruncie teokracji ani absolutyzmu – gdyby ludzkość pozostała przy tych systemach, do dziś ludzie żyliby jak Żydzi, chodząc w płóciennych szatach, mieszkając w kamiennych lepiankach i podróżując osłami tydzień z jednej wsi do drugiej.

Postęp oznacza deregulację, ponieważ biurwokratyczne normy z samej definicji nie dopuszczają żadnych innowacji, metod eksperymentowania; nakazują wręcz podążanie udeptanymi miliony razy schematami. Tymczasem, większość odkryć dokonana została całkiem przypadkowo, jak na przykład: karteczki samoprzylepne, rzepy, penicylina, syntetyczne barwniki (morweina), i tysiące innych wynalazków, które pod teokracko-urzędniczym butem nie miałyby racji i możliwości zaistnienia. W końcu, życie to tylko krótki przystanek na drodze do wieczności; po co zatem cokolwiek ulepszać i wymyślać, tworzyć i kreować, skoro za parę dekad i tak czeka mię śmierć?

Ludzie na szczęście z natury przejawiają grzeszny pęd do zarabiania jak największej ilości grzesznej mamony – będą więc szukać oszczędności, innowacji, rozwiązań jak najprostszych i najwydajniejszych – wszystkiego tego, czego w idealnym ustroju teokratycznych postsyjonistów próżno szukać. Tam wypracuje się minimum niezbędne do podstawowej egzystencji i wymuszone “wolą społeczności”, a resztę pozostawia Bogu, wołając “Panie, wyręcz mnie, bo ja wolę czytać Biblię, chłeptać wodę z rzeki i wpierdzielać korzonki, ganiając w sandałach i płóciennej todze”.

Otóż, powiadam, Pan powiedział co na ten temat myśli w przypowieści o talentach: ludzie powinni się rozwijać, rozwijać und rozwijać, jak papier toaletowy, bo stagnacja oznacza grzech zaniedbania/lenistawa/gnuśności itepe-itede-etece. Można argumentować, że doktrynerskie ortodoksy mają taki sam obowiązek – tyle, że nie będą go wypełniać, albowiem pierwszą i najważniejszą naturą człowieka jest zdrowy, naturalny Egoizm.

Ten egoizm jest motorem działania Białego Człowieka; napędza go i podsyca chęć osiągania zysków, czyli obrzydlastego chapania pod siebie jak największej ilości kapitału – a więc niejako zmusza do zarabiania pieniądzy, szukania nowych dróg poprawy stanu własnej kiesy, którą to poprawę można uzyskać jedynie przez polepszenie usług świadczonych klientom – gwarantom przetrwania wytwórców.

Dzięki niemu [egoizmowi] przedsiębiorca/pracownik może utrzymać swoją rodzinę – do cięższej pracy nie zmotywuje bynajmniej go wizja polepszenia usług świadczonych konsumentom, tylko ZAROBKU, ZAROBKU. Człowiek jest najbardziej produktywny, kiedy działa dla własnego zysku – dlatego bardziej docenia to, co sam wypracuje, dlatego przykłada się do pracy w firmie, którą sam zarządza.

Uczynienie z ludzi niewolników total-teokracji nie sprawi, że nagle zaczną się solidaryzować z “ogółem Narodu” i pracować “dla dobra wspólnego”. Nie ma motywacji, nie ma innowacji.

Tyle.

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

♣

Spam, prosto na twoją skrzynkę:

Join 13 other followers

♣  

Styczeń 2012
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

♣ Ostatnie wpisy

  • O wyzysku, akapji & anarchizmie w ogólności słów kilka
  • Randki, grzesznicy i oaza, czyli wywiad z ks. Proboszczem
  • Świadectwo skretynienia
  • Vox Orbánum
  • Bezpieczeństwo, wolność, przymus?

♣ Archiwum

♣ Strony interesujące

Liberalis

Michał Stonawski

Graham Smith

Janusz Korwin-Mikke

Jacek Sierpiński

Kel'Thuz

Marcin Chmielowski

Boli Blog

TWX

Adam G.

Tak bardzo źle

Applefobia

Wasiukiewicz

Kryzys Blog

Rafał Ziemkiewicz

Milton Ha

Paweł Bartosik

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków

Bartłomiej Wanot

Robert Gwiazdowski

Ministerstwo Prawdy

Martin Lechowicz

Wirtualne Impresje

Chief Dundee

Ebenezer Rojt

Przebudzator

Lach

♣ Kategorie wpisów

  • Człowieki
  • Gospodarka
  • Grafiki
  • Nauka | Technologia
  • Ogólne
  • Pierdoły
  • Pisanina
  • Poglądy | Ideologie
  • Polityka
  • Wydarzenia

© 2012 Michał Sasak

Blog na WordPress.com. Theme: Chateau by Ignacio Ricci.

loading Anuluj
Post was not sent - check your email addresses!
Email check failed, please try again
Sorry, your blog cannot share posts by email.