Niespecjalnie was ostatnio raczyłem wpisami, hm? Otóż, winnym jest zbuntowane łącze, które wzorem zazdrosnej kochanki odmówiło mi dostępu do dosłownie ffszystkiego prócz Ficebuka, Gadu i Avasta – toteż chwilowo jestem uziemiony i niczego wypaśnego wam nie skrobnę, bo… Nie zdążę. Póki co, wstawię tylko sweetaśnego “dialoga” pomiędzy mną a podłączonym do sieci antifowcem:
JA: “Faszyzm – to nie oddziały SA lub „Czarnych Koszul” maszerujące ulicami. Faszyzm – to urzędnicy w zarękawkach, dyrygujący tym, co ma robić kapitalista w „swojej” fabryce, ojciec ze „swoim” dzieckiem – a czasem: ilu Żydów (albo anty-semitów) posłać do Oświęcimia”
PRZYPADKOWY KLIENT: Dokładnie, faszyzm to odgórny dyktat biurw, a nie tylko pomieszanie narodowego korporacjonizmu z syndykalizmem.
JA: Antifa… Nie walczy z faszyzmem. Nie rozumie, że faszyści siedzą sobie kulturalnie w garniturkach, na wysokich brukselskich i warszawskich stołkach, kiedy oni tłuką niewinnych nazioli z wózkami i biało-czerwonymi flagami. Zresztą, obiera kurs dokładnie przeciwny – w stronę przymusowej równości, lewackiego zamordyzmu i uzurpowania sobie prawa do tego, co robić z obywatelskimi pieniążkami.
ANTI-ANTIFA: Cytat “guru” i Twój komentarz są tak bezwartościowe, że nikt normalny nie wchodziłby z Tobą w polemikę. Ale z okazji nowego roku, odpowiem – RAZ – i limit na dyskusję z miłośnikami Korwina w 2012 zostaje wyczerpany.
Powiadam:
w przeciwieńs…twie do Ciebie potrafię rozróżnić więcej kolorów niż czarny i biały. I z tego powodu czym innym jest dla mnie walka z naziolami z pod znaku ONR, NOP, klubów piłkarskich itd., a czym innym sprzeciw wobec biurokracji w strukturach UE (co, nawiasem mówiąc, nie ma z antifą nic wspólnego). Co z tego, że w sposobie zarządzania UE są elementy podobne do III Rzeszy, czy Włoch Mussoliniego? Czy to, że i koń robi kupę i Ty też, daje mi prawo do nazwania Cię koniem? Dresiarska logika.
Przymusowa równość? Tak, jestem za równością.
Lewacki Zamordyzm? Nie wiem, co to jest. Chodzi Ci o to, że lejemy po łbach hajlujących idiotów?
Uzurpowanie (…)? Coś Ci się pomieszało. Nie wiem, co sprzeciw wobec miłośników Hitlera ma wspólnego z podatkiem progresywnym…
A co do słynnych wózków…Jebie mnie, czy naziol wziął ze sobą na manifestację wózek, żonę, dzieci, czy cokolwiek innego. Co to zmienia? Czy jak podczas hajlowania wyciągnie flagę Polski to jest patriotą? Czy idiotą?
JA: Zazwyczaj nie wchodzą ludzie z problemami, bo reszta ma ochotę na kulturalną debatę – NIE pałowanie, czy blokowanie innych na ulicach, tylko rozmowę i reformę. Zamykając się na Korwina i z góry traktując go jak idiotę szkodzisz tylko samemu… sobie, bo ja słucham nawet szkodników pokroju Millera, Oleksego, czy Nowickiej – a nuż coś ciekawego powiedzą, może się trafi perła w kupie gnoju, jaskółka wśród zimy kłamstw.
Walczysz z wiatrakami – nazioli jest w kraju kilka tysięcy (szacując już ze sporym nadmiarem), a prawdziwym problem jest właśnie ta kasta brukselsko-warszawsko-berlińska, która przepisami, normami i progresywnymi podatkami niszczy gospodarkę – a więc nawet twój, konkretny portfel. Faszyści nie chodzą po ulicach, tylko siedzą w ministerstwach i biurach – tworząc ustrój coraz bardziej podobny do III Rzeszy, mianując kolejnych fuhrerów i dyktując niezależnym państwom, jak mają prowadzić politykę.
BTW, porównanie do rzyci. Nie ma równości – można mieć tylko ustrój, w którym każdy jest pozostawiony samemu sobie, i ile sobie wypracuje, tyle będzie miał. Nie wprowadzisz tego drogą urzędową, wydając bulle i wielkopańskie edykty, przyduszając ludzi butem i obdzierając ich z dochodów. Były już takie Marxy i Engelsy, które próbowały, ale niespecjalnie im wyszło, bo ich ideologia zabiła 60 mln ludzi.
Uzurpowanie to odrębna kwestia, niezwiązana z Hitlerem. Tylko JKM musi za każdym razem pierdolić o tym samym, jakby mu brakowało argumentów. Podatek progresywny już z nazwy jest sprzeczny z ukochaną przez ciebie Równością, ponieważ RÓŻNICUJE ludzi ze względu na dochody – a skoro wszyscy są równi, to dlaczego bogaty ma płacić więcej? Jeszcze kij z tym, że to niesprawiedliwe, gdyby to działało – ale jeśli ohydny kapitalista musi więcej płacić, to podwyższa ceny, żeby więcej zarobić – i obcina pensje pracownikom. Tracą więc wszyscy.
Byłem na Marszu. Nie będę opowiadał o tym, jak fajnie się śpiewało Rotę, czy Mazurka, bo i tak cię to nie ruszy. Będziesz dalej twierdził, że 90 tys. ludzi przyszło sobie pohajlować, pomodlić się do krzyża celtyckiego i założyć czarne koszule pod pomnikiem Dmowskiego.
Widziałem bardzo piękną rzecz – że ludzie z całego kraju potrafili się zebrać, ruszyć dupska i pokazać, że na manifestacjach można zachowywać się z klasą.
Szkoda, że nie każdemu to wychodzi.
Cum back soon, towarzysze! [jak tylko Wielkie, Świątobliwe DNS pozwoli...]