• Jak wygląda zdrowa minarchia?
  • Kim jestem?

Michał Sasak

Michał Sasak

Monthly Archives: Grudzień 2011

Normy karabinu

29 czwartek gru 2011

Posted by nwn9 in Poglądy | Ideologie

≈ Dodaj komentarz

Znalazłech żech ja ciekawy fragmencik wywiadu z neobolszewickim narodowym-kosmopolitą, towarzyszem Aleksandrem Duginem:

http://lubczasopismo.salon24.pl/glosoddolny/post/231036,my-rosjanie-i-niemcy-rozumujemy-w-pojeciach-ekspansji

Autor to iście arcydziwne skrzyżowanie komuszego zamordysty z €uroazjatyckim filonacyonalizmem. Wywiad jest stary, ale wciąż ciekawy, a sam indagowany mógłby z powodzeniem zawitać na €uropejskich salonach – mało kto by go odróżnił od naszych rodzimych kacyków i feudałów.

Logika ludzi trzymających karabin i będących na celowniku karabinu. Jeżeli Polska będzie miała silną armię, to twierdzenie, że nie może zachować własnej kultury i cywilizacji nie ma podstaw – Putiny i Hitlery nas nie najadą, bo będą wiedzieć, im się to nie opłaci. Z tym śmiesznym pokazowym “wojskiem”, które jedzie na 3-ch myśliwcach F16 i nie potrafi nawet porządnie zająć się jedną prowincją, Polskę podbiłyby dziś nawet Czechy.

Inną kwestią jest, czy niemiaszki i towarzysze z russiji faktycznie mają taki popęd do podbijania i kolekcjonowania. Imperyalne ambicje zawsze były tam silne, co po części wynika z kolektywnych uwarunkowań genetycznych tych narodów – Rosjanie, dla przykładu, są znacznie mniej zaradni niż Polacy, czy Amerykanie, nie tylko z powodu tego, że przez ostatnie 100 lat oficyalną ideologię stanowił multikulti-bolszewizm. To są po prostu rasy nastawione bardziej… Społecznie. Nie zależy im na swobodzie w wolnych rynkach, bo po prostu ich nie znają – od setek lat naczelną rolę pełnią tam przysłowiowe cary i bojary (kij z tym, że przysłowie moje). Reszta Słowian jest tym zarażona nieco mniej, dlatego wybrała Rzym, zamiast Konstantynopola (Zachód miast Wschodu).

Polska zawsze będzie słaba, jeśli będzie znajdować się w orbicie czyichś wpływów. Receptą na to jest uwolnienie rynku – reglamentowanych cen, ustalanych odgórnie limitów produkcji, €uropejskich norm i przepisów, a także wszelkich form koncesyj czy podatków nakładanych na produkcję. Tłumacząc na retorykę kaczystowskich reakcjonistów: Polska będzie silna tylko jako Polska suwerenna i niepodległa.

Dzięki temu zdjęciu z państwowego buta z gospodarki, możliwe będzie stworzenie armii – armii z prawdziwego zdarzenia, nie gargantuicznej (piłsudczykowsko-kaczystowskiej), która jest droga w utrzymaniu i kosztuje grube miliardy, ale mniejszej, bardzo nowoczesnej, dysponującej świetnym sprzętem i jak najlepszym wyszkoleniem. Osiągnięcie takiego stanu potrwa, bo w obecnych warunkach stagnujących gospodarkę nie da się już bardziej obciążyć ludzi podatkami – państwo musi być małe, żywotne, długi wewnętrzne i zewnętrzne spłacone, a decydenci poprzedniego systemu [III RP] osądzeni i straceni.

Wtedy będzie można zbudować (za duże pieniądze) wynoszącą około 500.000 żołnierzy armię, która później będzie tania w utrzymaniu – na garnizon wyznaczy się powiedzmy połowę woja, a reszta pójdzie do rezerwy. Wojen też specjalnie nie będziemy wywoływać, bo i po co?

Wojna to strata. Wojna to cierpienie, śmierć, spadek słupków na giełdzie i wysokie koszty dla obywateli, którym mus zacisnąć pasa. Odzyskamy tylko historyczne terytoria z czasów XVI i XVII wieku, by potem zaprzestać ekspansji i tylko się bronić.

Wszystko to jest planem stworzonym na papierze, z wyglądu utopijnym i bardzo niepewnym – w jaki bowiem sposób można przewidzieć, jak zachowają się inne państwa, kiedy powrócimy do polityki “imperializmu”? Co na to powie Lud, który przyzwyczaimy do skrajnie niskich podatków i stabilniej polityki zagranicznej?

Nie znam odpowiedzi na te pytania, ale wiem jedno – obecny stan, w którym Polska jest tylko podnóżkiem pod śmierdzące stopy €uroruskich monarchów, ziemią niczyją pomiędzy Brukselą, Berlinem i Moskwą jest nie do przyjęcia.

Nie po to ludzie przez tyle wieków bronili tego kraju, żeby rozdrapała go teraz banda €urofederalistów za pośrednictwem berlińskiego hołdziarza z grzywką zaczesaną na boku (Herr Dożynacza Watah).

Zapytacie może, jak można mieć kraj z silną armią i znikomą dozą zamordyzmu? Otóż, można. Obecnie, państwa mają mnóstwo wydatków, na które ich nie stać, całą masę “społecznie oczekiwanych powinności” – typu służba zdrowia, edukacja, kasta urzędasów i pałecjantów etc. – które w dodatku mocno spowalniają rozwój gospodarczy. Wojna, a nawet obrona kraju jest w takich warunkach skrajnie nieopłacalna.

Zresztą, wojna w ogóle się nie opłaca – żadnej ze stron. Nawet, jeśli jest to radosna rąbaninka, to przecież żołnierze zabijają obywateli kraju, który “ma być nasz”. Innymi słowy “zmniejszają przyrost demograficzny”. Ewentualną alternatywą dla tego rozwiązania może być praktyka “tylko baby gwałcić, nie zabijać”. Ale baby mają chłopów, a chłopi mają kasę – kończy się to zazwyczaj martwymi mężczyznami, spalonymi chałupami i babami zgwałconymi.

Dlatego lepiej KAŻDĄ wojnę uparcie zamieniać w potyczki dyplomatyczne. Zazwyczaj nie jest tak, że jedna strona po prostu nienawidzi drugiej i życzy jej śmierci, tylko chce COŚ uzyskać. Dyplomata jest tym kimś, do kogo należy paskudny i niewdzięczny obowiązek wybrania się do wrażego landu, wejścia do paszczy lwu i jeszcze próby przekonania go, że “my wcale nie smakujemy jak kurczak”.

Aaale, panie, co pan, pan się chce bić, pan chce, żeby nasze dzielne żołnierze ginęły, żeby nasze żony chodziły na czarno, a osierocone dzieci harowały w fabrykach u ohydnych kapitalistów? Tylko po to, żeby se pan mógł powiesić ładną-dużą mapkę Wielkiej Polszczy nad łóżkiem? Danuśka, bierżeż szmatę!

Mapkę już mam. Nie wisi nad łóżkiem, ani nie przestawia właściwych granic, ale zaostrzony drąg z tym.

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

Logika bezpaństwowa

27 wtorek gru 2011

Posted by nwn9 in Poglądy | Ideologie

≈ 6 komentarzy

Tagi

anarchizm, dedukcja, hipokryzja, idealizm, kolektywizm, libertarianizm, policja, utopia

Zdrowie Narodu wartością pierwszorzędną jest. Ludzie nie potrafią dbać o zdrowie ani swoje pieniądze, potrzebują więc Ministra Zdrowia i Ministra Edukacji, którzy lepiej wiedzą, co im dolega, i na co powinni wydać swoje pieniądze. Przyda im się również Minister ds. Podcierania Dupy, który doskonale wie jak wytrzeć, żeby pupka pozostała czysta, a i rolka papieru pełna. Rząd chce dobra Ludzi, ale oni jednak swoje dobra woleliby zachować.

Loża ministerialna jako żywo przypomina panteon grecko/rzymskich bogów, którzy odpowiadali za urodzaj plonów, domowe ognisko, czy stan wieśniaczej kiesy. Ponieważ byli bogami i mogli wszystko, nie mieli specjalnego nawału zajęć i mogli do woli poświęcać się uciechom raczej doczesnym – pochędóżce, wścibianu nosów w sprawy śmiertelnych i wiecznym obżarstwie sponsorowanym przez rząd dusz.

Dzisiaj sytuacja jest podobna, tylko pozmieniały się nazwy i doszedł tzw. czynnik ludzki – człowieki nie są bogami, nie mogą się więc non-stop opierdalać i coś jednak muszą robić. Na przykład pisać ustawy i tworzyć złe prawo, które później sługi (zwane dalej: pachołkami reżimu) muszą wcielać w życie.

Zatrzymuje cię pan pałecjant, i jego nie interesuje to, czy ustawa, która nakazuje mu karać kierowców jadących więcej niż 40 km/h w terenie zabudowanym grzywną w wysokości 500 zł (nie znam aktualnego cennika “zbrodni”) jest absurdalna, czy nie. Ba, on cię MUSI ukarać, bo inaczej wlepią mu dyscyplinarkę, napaprzą w papierach i oskarżą o ‘niedopełnienie obowiązków służbowych’.

Często bywa tak, że cała wrogość i nienawiść skupia się w danej chwili na wykonawcy rozkazów – tępym żołnierzu, bezmyślnym wykonawcy poleceń Dyrektoriatu. Takich ludzi – urzędników, pałecjantów z drogówek, czy posłów i senatorów – nie interesuje Prawda, Rozsądek i Współczucie, bo ich praca polega na bezmyślnym kasowaniu pieniędzy od ludzi, którzy niczym sobie nie zasłużyli na to, aby rząd wyjmował im zawartość portfela.

Myślenie logiczne, inaczej mówiąc proces dochodzenia do konkluzji poprzez dedukcję, jest chyba najfajniejszym (nie lubię tego słowa, ale łono je fajne) przykładem stworzenia czegoś “z niczego” – kilku szczegółów, pozornie niepowiązanych faktów, które jednak w wyniku połączenia z podstawowymi prawdami życiowymi (nie wolno kraść i kłamać; jak wypuścisz jabłko z ręki to jabłko spada na ziemię etc.) doprowadzają do cudownego rozmnożenia prawd i faktów.

Żebyście zrozumieli, o co mi chodzi, podam przykłada: nie wolno kraść. Kradzież jest be, bo to przymusowa grabież cudzej własności, której nikt nam nie dał, i na którą w żaden sposób nie zapracowaliśmy. Rząd zmusza nas do płacenia podatków, a jeżeli nie chcemy płacić – nasyła na nas swoich siepaczy (pałecjantów) i egzekutorów (komorników), którzy i tak odbiorą “należną” im własność.

I tu pojawia się wniosek: skoro nie pozwolimy, żeby ktoś wyjął nam z kieszeni dychę i włożył ją do swojego portfela, to jak możemy stolerować to samo, tylko w wykonaniu przestępczej organizacji zwanej rządem?

Na podstawie kilku faktów, których ludzie zazwyczaj ze sobą nie kojarzą, można dojść do prostego wniosku: podatki to kradzież. Ponieważ kradzież jest be, nie wolno ściągać od ludzi haraczu. Państwo istnieje tylko dzięki podatkom, tak więc ich likwidacja skasuje również rząd i wszystkie kierowane przezeń instytucje, które muszą mieć stały dopływ gotówki. Wszyscy pachołkowie reżimu tracą stołki.

Brak państwa to anarchia, a anarchia to… No właśnie, co? Parę razy się zdarzyło, że mogliście między wierszami wyczytać moje wstawki nt. anarchizmu i anarchokapitalizmu, które sprowadzały się do jednego, konkretnego słówka – utopia.

Ostatnio sporo czytałem na temat anarchizmów, wolnych rynków, kapitalizmów i kolektywizmów. Wnioski z tych czytadeł nasuwają mi się następujące:

  1. Anarchokapitalizm jest najuczciwszym, ale jednocześnie piekielnie utopijnym systemem. Jeżeli komunizm zakłada, że ludzie będą całkowicie dobrowolnie i bez nadziei na zysk pracować dla “dobra wspólnego”, odrzucając ideę państwowości, grzeszną mamonę i wstrętne Człowiekowi Pracy przyjemności, to anarchokapitalizm i anarchoindywidualizm znajdują się na biegunie przeciwnym – ludzie mają sami, całkowicie dobrowolnie i bez jakiegokolwiek przymusu ze strony państwa (które nota bene przestaje istnieć) organizować się w uczciwe policje, sądownictwa, sami tworzyć i egzekwować prawa, a także chronić się przed każdym rodzajem niebezpieczeństwa i wrażej agresji
  2. Kolektywizm, czyli idea oddolnego organizowania się społeczeństw w klany, gminy, wioski i federacje ma sens, jeśli nie będziemy zakładać, że stworzone przez ludzi struktury będą miały charakter jednolity i wiążący, tj. że będą organizować policje i milicje, posiadać wyłączne “prawo” do tworzenia sądów i wymierzania kar, ani że będą podobne innym tego typu tworom. Tego rodzaju myślenie jest charakterystyczne dla teoretyków socyalizmu, którzy rozpisali sobie wszystko na karteczkach, stworzyli wizję idealnego i zorganizowanego całkowicie dobrowolnie ustroju, w którym nikt nie jest do niczego zmuszany, a obecnego (braku) ładu nikt nie jest w stanie zastąpić oligarchią, tudzież inną dupokracją

Po raz kolejny wyszedłem na hipokrytę, bo wygląda na to, że nie będąc anarchistą popieram kradzież obywatelskich pieniędzy przez mafię zwaną rządem. Jestem hipokrytą, ale nie skrajnym idealistą – bowiem wiara, że ludzie na wysokim (przyjmijmy umownie) poziomie rozwoju cywilizacyjnego sami stworzą sobie system oparty na altruizmie i absolutnym braku przymusu jest po prostu naiwnością.

Nie twierdzę za to, że taki ustrój nie będzie działał – bo będzie. Lepiej, gorzej, różnie w różnych częściach świata, ale będzie. Ale nie da się go utrzymać, bo władzę przejmą jednostki obdarzone największą ilością kapitału – oligarchowie. Oligarchowie stworzą milicje, wydzielą sobie swój skrawek ziemi i potraktują jak małe państwo – jak dojarkę do wysysania pieniędzy.

Nawet, jeśli będzie to państwo dobre i sprawiedliwe (jedno z nielicznych), to jego istnienie de facto oznacza koniec anarchizmu i “dyktatury dobrowolności”.

Ergo, istnienie państwa to konieczność. Państwa niewdzięcznego, jak najmniejszego, jak najmniej inwazyjnego i kompletnie nie rzucającego się w oczy.

Żeby istnieć, potrzebuje ono policji i wojska, czyli sił bezpieczeństwa. Na ich utrzymanie zaś musi pobierać przymusową daninę, czyli podatek. Jeżeli tego nie zrobi – zostanie przejęte przez oligarchów, bądź ościenne mniej oświecone, ale posiadające armię kraje – jako łatwy łup.

To zaś prowadzi nas do opisanej w zakładce u góry strony wizji państwa. Wizji, którą uważam za ustrój najlepszy możliwy do zrealizowania i utrzymania ze wszystkich wykreowanych przez przewrotny ludzki umysł.

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

Liryzm epicki, czyli podsumowanie A.D. 2011

23 piątek gru 2011

Posted by nwn9 in Człowieki

≈ Dodaj komentarz

Tagi

2012, aborcja, agata, barack obama, belgia, bezprawie, bierut, boże narodzenie, cyrankiewicz, donatello, donek, donisław, dziennikarze, ewa kopacz, facebook, federaliści, gierek, hanukkah, herman cain, holocaust, idea, iii rp, jarosław kaczyński, jkm, kapitalizm, kasa, kim dzong il, kiszczak, klasy pracujące, knp, konserwatyzm, korea północna, korea południowa, korwin, kowalski, lech wałęsa, libertarianie, libertarianizm, maryja, masy pracujące, michelle bachmann, minister, miłosierdzie, morderstwo, mrówki, naród, newt grinch, nowa prawica, pan płemieł, pieniądze, podsumowanie roku, poparcie, prezydent, rand paul, ron paul, socjalizm, strefa euro, słońce peru, tuskobus, usa, vat, wanda nowicka, wigilia, wiśniewski, wybory, wyzysk, żydzi

W związku z tym iż, jak już pewnie zdążyliście zauważyć, tematów jest od groma, a pisać mi się nie chce (buogi nastrój przed-przed/świąteczny ogarnął mię na równi z resztą Ludzkości), możemy sobie już teraz walnąć rokroczne podsumowanko. Podsumowanko owe charakteryzować się zaś będzie tym, czym charakteryzuje się ogół moich wpisów – niskim poziomem merytoryczno-stylistycznym i ogólną rozlewizną słowną. Kto ma uszy niechaj patrzy, kto ma oczy niechaj słucha, a kto lubi pukać i zaliczać niechaj… Zalicza, albowiem tym ostatnim będziemy się dziś zajmować. Aj-waj-mir!

Na pierwszy ogień, niechaj pójdzie żydowskie święto Hanukkah, które to święto stanowi jawny dowód świeckości Władz III RP – zapraszanie do sejmu vice-ambasadora Izraela w ko$hernej czapeczce (fachowo nazywała się jakoś na -m, o, jużem se przypomniał – mycka), i odprawianie z nim starojudajskich obrzędów bez wątpienia należy do najlepszych tradycji świeckiego państwa.

Chrześcijanin może sobie obchodzić swoje, tfu, wigilie po cichu i wstydliwie, w zaciszu własnego domu; za to towarzysze-pejsy mają prawo prowadzić się po salonach, w towarzystwie ministrów i ministerek, prezydentów zapalających świecie i ukłonów dziesiątek dziennikarzy. Trza znać priorytety, a lobby od gwiazdy Dawida musi odczuć, że tu się jeszcze o nim pamięta. I tak wątpię, coby im to ktoś przebaczył, bo zapomnieli przeprosić za holocaust.

Mają za jaki, bo Wandzia co niemca chciała sprawiła całkiem konkretny nienarodzonym płodom – życzliwie wskazując skrzywdzonym przez katolowych fundamentalistów matkom, gdzie mogą się pozbyć “problemu”. W tej modzie wtóruje jej pani, która ideologię i osobisty światopogląd zostawia zawsze w przedpokoju obieranego urzędu.

Tak, może już kojarzycie, o kimż bajdurzę. Nasza śliczna marszałkini (skoro mamy już kierowczynie i alfonsynie, to z jakiej racji mamy odmawiać praw marszałkiniom Izby Niższej?) osobiście wskazała Agacie – tej “zgwałconej” rok czy dwa lata temu 14-stce, która popełniła samobójstwo – klinikę aborcyjną, w której mogła “spędzić płód”.

Potem tak sweetaśnie pęczniała z zadowolenie, chwaliła się dziennikarzom, że odczuwa “wyłącznie dumę”, i że skoro aborcję dopuszcza polskie prawo, to znaczy, że ta aborcja jest moralna. Pani Marszałkini, a co waszmość uczyni, kędy jakiś nadgorliwiec zgłosi uchwałę “sprawiedliwie solidaryzującą” Pani zarobki z zarobkami Narodu i wpisze w ustawę: “Marszałkini Ewa Kopacz: 1500 zł brutto/m-c”?

“Prawa trzeba przeszczegać, nawet jeśli jest gupie i my, ciemne ludy, jego nie rozumiemy” – tak powinna brzmieć odpowiedź prawdziwej Matki Opatrznościowej Narodu, świeckiej Maryi, która pragnie w swym życiu podążać drogą Kariery i Lizusostwa.

Wóz jedzie dalej i przybija do Belgyi. Wąsate śniadki zblokowały cały kraj falą zmasowanych protestów “przeciwko bezprawiu i wyzyskowi”. Masy pracujące po prostu nie przyszły do pracy (szczególnie te kierujące autobusami, tramwajami i wszystkim, co jeździ na benzynę), co w warunkach scentralizowanego, opartego na transporcie publicznym kraju musiało skończyć się tragicznie – tysiące ludziów nie dojechało do pracy, wielu €uroposłów i €uroposełek utknęło na lotniskach, nie doczekawszy się na upragniony Urlop od ciężkiej harówki, a jeszcze większa słusznie wkurwionych pasażerów z’organizowała sobie transport na własną rękę.

Żeby było śmieszniej, do walki z kapitalistycznym wyzyskiem przyłączyli się jeszcze beneficjenci tego systemu – jeżeli rząd zabiera Kowalskiemu, żeby dać Wiśniewskiemu, to strażnicy więzienni, dziennikarze i nauczyciele są tymi Wiśniewskimi. W każdym ustroju post-ubeckim działa to tak samo – pracowników firm publicznych jest najmniej, ale to oni najwięcej się nachapią, otrzymując premie za umycie rączek, dodatki za nie-spóźnianie się do pracy i mając absolutną pewność zatrudnienia nawet w czasach najdotkliwszej suchoty.

Tedy, w Belgii musi być bardzo źle. Dług mają raczej przeciętny, bo wynosi ‘tylko’ 93% PKB, co w porównaniu do 120% Japonii i Włoszech, albo 130-tu Grecji wygląda całkiem przyzwoicie. Jak na bastion €urokracji, ma się rozumieć.

Aaale, ty nas cyferkami zanudzasz, śniadkami i kolejorzami! My rozrywki chcem! Akcyi! Niechaj się coś dzieje, niechaj będzie Alleluia i do przodu, niechaj będzie radość, szok i rozpusta. Tedy, towarzysze, wypada nam, wzorem twórców planów 6-letnich, już teraz cieszyć się z przyszłorocznych wydarzeń i sławić je w Pieśniach.

Oto ramówka na A.D. 2012:

  1. Rozpad strefy €uro – radosna, miażdżąca dla €uropejskich gospodarek katastrofa, które spowoduje bankructwo i totalną niewypłacalność 17-tu spośród 27-dmiu krajów uzależnionych od toaletowych papierków, lub też ich powrót do walut narodowych – marek, lirów, tudzież innych Zbychów
  2. Przejęcie władzy przez KNP na jesieni – mocą darwinizmu społecznego, uparcie lansowanego przez pana JKM, Nowa Prawica wespnie się na sam szczyt kolejki organizacyj i ruchów pretendujących do tronu Korony Polskiej – wypłynie na fali niezadowolenia społecznego i zmiecie trupy innych, słabszych i mniej Nowych niż Ona
  3. Bailout w JuEsEj – 63 biliony długu z “perspektywą na wzrost” i obniżenie rejtingu złamią imperialistyczną potęgę i zaktywizują Lud, stęskniony za ideą kolektywizmu, do działania – dokonywania kolejnych “demokratycznych interwencji”
  4. Zakończenie produkcji uwielbianego przez dyktatora z Torunia Maybacha 57/62
  5. Koniec świata, a więc głodu, wojen, chorób, nieszczęść i innych okrutnych kapitalizmów

Święta to również tradycyjny czas Miłosierdzia, Przebaczania i Nadstawiania Drugiego Policzka. W tej kwestii, niewątpliwym autorytetem moralnym może być dla nas Legenda Skacząca Przez Płot, Pierwszy Wąsacz III RP i Chłopak od Danuśki:

Skoro już jesteśmy przy temacie empatii i odruchów stadnych, warto nieśmiało bąknąć o kolejnej z niezliczonej listy zasług Niegasnącego Słońca Peru wyczynie – Donatello spełnił swoją obietnicę wyborczą! Tak jest, to nie konfabulacja, nie podłe oszczerstwo, nie wraża propaganda – Donisław obiecał panu (kurna, nie mam pamięci do nazwisk, takiemu staremu dziadkowi), że za dwa dni z nim pogada i go zaprosi na nasiadówkę. To zdarzyło-było się podczas słynnych na cały Postępowy Świat wojaży Tuskobusem.

Niestety, wedle moich wyliczeń, Pan Płemieł spóźnił się o jakieś 1500%, bo o staruszku przypomniał sobie dopiero dwa miesiące później – czyli dziś. Ale pamiętał. Nie pominął, nawet jednego, nawet tak maluczkiego i nieistotnego dla trybików Sprawy człowieczka, jak pan ze spółdzielni socyalnej “Rybka”.

Widać, nasz Zielony Wizjoner jest szlachetnym kontynuatorem myśli wcześniejszych Płemiełów Polski Ludowej – towarzyszy Gierków, Kiszczaków, Cyrankiewiczów i Bierutów. Dba o życie klasy pracującej, i natycha (tak, jestem dumny z tego nowotworu słownego) nas nadzieją, że w roku przyszłym ujrzymy, jak wciela w życie jeszcze więcej swych światłych idei, takich jak podniesienie składek rentowych i VATu, tudzież nie klękanie przez mamliwym klerem.

Kolejny nius: zdrajcy socyalizmu, Koreańczycy z południa, oskarżeni zostali przez Partię o zamordowanie Umiłowanego Przywódcy, Kima-syna-Kima. Informacyja, jakoby Kimowi zmarło się w pociągu jest ohydnym kłamstwem, albowiem Kim nie mógł zemrzeć w pociągu, w którym Kima nie było i który znajdował się dziesiątki kilometrów od miejsca jego śmierci.

Już teraz wielu naszych północnych braci drży celebrując żałobę, tłumnie moknąc przed pomnikami Wodza Rewolucyi i domagając się sprawiedliwości. Ponieważ armia Korei Północnej jest duża i mocno niedożywiona, można spodziewać się jakowychś ruchawek – żołnierze muszą sobie od czasu do czasu pobiegać, postrzelać, podpalić parę chałup i zgwałcić kilka bab, coby nie wyjść z formy. Poza tym, trza też uzupełnić spiżarnię bo zaraz zaczną, wzorem amazońskich Indian, wpierdalać mrówki.

Bardzo ważnym wydarzeniem, tym razem z roku przyszłego, będą jednakowoż wybory prezydenckie na jesieni – do których to intensywnie przygotowują się obie strony: Barack Obama i Ron Paul. Ilość kasy i zwolenników, których muszą zebrać przyprawiłaby o zawał serca polityków z Wielkiej Polszczy – dziesiątki milionów dolarów, tysiące wolontariuszy, hura ekspertów od pijaru i wykupionych reklam. Wszystko z dobrowolnych przelewów i datków od sympatyków, tudzież członków partyj.

Nie jest wszakże pewne, czy to Ron Paul będzie walczyć z Nadzieją Czarnych. W kolejce do koryta stoją jeszcze różne Grinche, Michaliny Bachmannowe, Hermany Cainy i inne menażerie, które miast pomagać wbijają szpile, obrzucając Rona epitetami w rodzaju “żaden z ciebie konserwatysta”, albo równie światłe: “on jest niewybieralny”.

To, co się teraz dzieje w USA, czyli nagonka na Rona Paula i udzielających się politycznie libertarian jest podejrzanie podobne do ataków na yarKacza i JKMa na ojczyźnianej ziemi. Przemilczanie bądź dyskredytacja w przekaźnikach masowego streamu, nie zapraszanie na debaty, czy też ostentacyjne ignorowanie wyników sondaży – stare, sprawdzone sposoby na karcenie krnąbrnych bojarów, próbujących zmieniać system.

Różnica taka, że u nas przypomina to partyzantkę – centrala “wydaje” polecenia i nakazuje przeprowadzanie jakichś akcyj, natomiast dół może się zastosować lub nie – co zazwyczaj kończy się totalnym olewatorstwem, bo nikt nikogo nie może mianować ani odwołać ze stanowiska – ba, w mniejszych miastach kompletnie nie ma struktur. Do niedawna nawet nie było przymusu płacenia składek przez zarejestrowanych członków partyi – mówię rzecz jasna o KNP.

W USA taka partia nie uzyskałaby nawet 0,5%-ta. Poparcie, które przez 30-ci lat zdołał zgromadzić Korwin jest przynajmniej 100x mniejsze niż u Rona Paula. On w tym samym okresie stworzył zrzeszający setki tysięcy człowieków ruch rewolucyjny, wydaje w TV płatne grubymi tysiącami spoty, jeździ od miasta do miasta i organizuje potężne wiece, na które nie przychodzi 40-ci osób na krzyż.

Nie pozostał też bez następcy – razem z synem Randem zasiada w Kongresie, a sam ruch ma od groma młodych twarzy, które występują na konwencjach i dbają o organizację struktur. Mię się przypomina sytuacja, kiedy JKM musiał przyjechać do Warszawy i pomagać w zbieraniu podpisów, bo oddział nie dał rady. Taka partia nie zasługuje na zwycięstwo w wyborach – podobnie jak nasza reprezentacja nie powinna wygrać €uro 2012, ani nawet wyjść z grupy.

Jestem zdania, że POparcie najłatwiej zmierzyć ilością lajków profili na FB. Mesjasz Czarnych, Hussein Obama ma ich bodajże 16-ście milionów, a Ron Paul 700-set tysięcy. Już samo to pokazuje rozmach amerykańskiej polityki, która nie jest krowią farsą przeprowadzaną cyklicznie za pieniądze podatników. Tam się polityków rozpoznaje, tam się o nich mówi (o wszystkich, nie tylko wybranych) i dobrowolnie oddaje im się pieniądze – w imię idei. Złoty kraj, rządzony przez bandę federalistów ulepionych z gówna.

Eee… Przypomina wam to podsumowanie roku? Bo dla mię jakoś mało zgodne z tytułem. Hanukki, spółdzielnie socyalne, Rony Paule… O czym on w ogóle pisze, co, Zdzisiu?

Zdzisław jest zażenowany poziomem twojej liryki.

Niechybnie skrobnę przed sylwestrem, i wtedy będę mógł pofolgować społecznemu odruchowi empatii (czyt. życzyć wam wszystkim wesołego, szczęśliwego i obfitującego w rozrywki Nowego Roku). Tymczasem, życzem wam:

Pa!

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.

Miszcz wolności

19 poniedziałek gru 2011

Posted by nwn9 in Wydarzenia

≈ Dodaj komentarz

czoraj, zszedł był mości Václav Havel, ostatni prezydent Czechosłowacyi (już wtedy nazywanej Res Publicą?). Armia zaangażowanych i przejętych empatią Internautuf podjęła rozpaczliwe przeszukiwania ton informacyj, by dowiedzieć się, kim też był ów “Mistrz wolności”, “Intelektualista najwyższej rangi” i “Sumienie €uropy”.

Sam, przyznaję, nie bardzo chłopinę kojarzę. Z aparycji wygląda jak typowy Czech, a z wikipedystycznej definicji światopoglądowej bardzo podobnie: był “umiarkowany”. To znaczy, pragmatyczny, bezideowy i ‘kompromisowy’. Przeprowadził niby Aksamitną revolucyję, niby przywrócił wolność i swabodę, ale zrobił to bardzo nieśmiało i topornie – bez osądzania aparatczyków, eliminacji postkomuchów z powierzchni ziemi i skazywania kogokolwiek.

Węgrzy przeprowadzili u siebie czystkę i zrosili bruk komuszą krwią, ALE I TAK MAJĄ do dziś mają problem z pałętającymi się tu i ówdzie odpadkami starego systemu. A co dopiero taki land jak Polszcza, gdzie lustracja odbyła się tylko z nazwy, magdalenkowcy przejęli sejm, senat, służby specjalne i media publiczno-prywatne?

Nie chcę na gościa najeżdżać, nie dlatego, że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale, ale dlategoż, iż niewiele o nim wiem. Największa Encyclopaedia w Dziejach Ludzkości podaje jednak, że gigantycznym piewcą Wolności raczej nie był, bo wprowadził Czechy do ZSRE i NATO, odznaczono go GWiennym tytułem Człowieka Roku, a poza tym wspierał Waszyngton w imperialistycznych ambicjach (bombardowanie Jugosławii i inwazja na Afganistan) i wywalał miliony koron w bezużyteczne socyal-dotowanie nierobów.

Warto jeszcze nadmienić, w jakim tonie oceniają go dziś €uropejscy włodarze – Donki, Bronki, Barroso, Rompuy’e, Buzki i inne brukselskie namiestniki. Jeżeli oni wypowiadają się o kimś z tak ogromnym szacunkiem, tak bardzo go żałują i tytułują zaszczytnym mianem “Wielkiego €uropejczyka”, to coś tu ewidentnie nie gra. Pachołkowie systemu nie będą przecież gloryfikować kogoś, kto walczył przeciwko systemowi, lub prezentował zdrowe poglądy na świat. W połączeniu z wiedzą o tym, że dokonał czeskiej akcesyi do €urokołochozu i NATO, wychodzi nam typowy biurokrata. Tu macie trochę pożywki ideologicznej, tfu, znaczy - parę przykładowych sweet-foci do wyrobienia opinii:

“Obalił komunizm”, ale wprowadził socyalizm. Taki czeski TW Bolek, tyle że bez powiązań agenturalnych i dwulicowej przeszłości. Widać faktycznie wierzył w sens istnienia €uro-truchła i do ostatnich chwil “bohatersko walczył o Prawa Człowieka”. Dziś, te dwa słowa w wykształconych ekonomicznie i politycznie grupach wywołują raczej uśmiech politowania niż skojarzenia z Godnością i Uczciwością, ale chłopak w tę utopię wierzył, ładował w nią kupę kasy i zmarnował szmatę życia. Poszukajcie, z łaski waszej, dla niego krzty szacunku, bo ja mam od wczoraj strasznie egoistyczny dzień.

Wypada też wspomnieć o tym, że Czesi, narodek który bardzo lubię, choć jeszcze żadnego jego przedstawiciela nie spotkałem, potrafią ładnie przeżyć czyjąś śmierć. Nie budują pomników, nie zwożą krzyży, nie blokują placów, nie obrzucają nikogo i niczego gównem, ani nie organizują zbiorowych bib i koczowisk. Po prostu zapalą znicza, opuszczą flagi i po paru dniach wrócą do normy. Pragmatyzm ma swoje dobre strony.

W ogóle, Czechom można zazdrościć wodza, bo kolejny Vacuś, tym razem Klaus, jest przywódcą z prawdziwego zdarzenia: umie się postawić bandytom, powiedzieć nie, olać polit-poprawność i zrobić ze swojego kraju przyzwoite miejsce do życia. W lipcu zeszłego, czy jeszcze poprzedniego roku wybuchła afera, gdy niejaki Mr. Daniel Cohen-Bendit (bardzo odpowiednie nazwisko) i dwóch jego przydupasów zjawiło się na Hradczanach, nakazując Klausowi podpisanie traktatu lizbońskiego. NAKAZUJĄC i grożąc sankcjami, ustawiając go i mówiąc mu, co ma robić we własnym kraju.

Klaus to jednak hardy, czerstwy gość, i się postawił, nagrywając i upubliczniając stenogram z dyktafonu. W ramach cyklu odświeżanych kotletuff:

http://www.traktatlizbonski.pl/index.php?tyt=169

Branoc, chłopacy i dziewczęta. Spać idę.

Podziel się:

  • Facebook
  • Print
  • Reddit
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Digg
  • Email
  • Pinterest
  • Tumblr
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.
← Older posts

♣

Spam, prosto na twoją skrzynkę:

Join 13 other followers

♣  

Grudzień 2011
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

♣ Ostatnie wpisy

  • O wyzysku, akapji & anarchizmie w ogólności słów kilka
  • Randki, grzesznicy i oaza, czyli wywiad z ks. Proboszczem
  • Świadectwo skretynienia
  • Vox Orbánum
  • Bezpieczeństwo, wolność, przymus?

♣ Archiwum

♣ Strony interesujące

Liberalis

Michał Stonawski

Graham Smith

Janusz Korwin-Mikke

Jacek Sierpiński

Kel'Thuz

Marcin Chmielowski

Boli Blog

TWX

Adam G.

Tak bardzo źle

Applefobia

Wasiukiewicz

Kryzys Blog

Rafał Ziemkiewicz

Milton Ha

Paweł Bartosik

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków

Bartłomiej Wanot

Robert Gwiazdowski

Ministerstwo Prawdy

Martin Lechowicz

Wirtualne Impresje

Chief Dundee

Ebenezer Rojt

Przebudzator

Lach

♣ Kategorie wpisów

  • Człowieki
  • Gospodarka
  • Grafiki
  • Nauka | Technologia
  • Ogólne
  • Pierdoły
  • Pisanina
  • Poglądy | Ideologie
  • Polityka
  • Wydarzenia

© 2012 Michał Sasak

Blog na WordPress.com. Theme: Chateau by Ignacio Ricci.

loading Anuluj
Post was not sent - check your email addresses!
Email check failed, please try again
Sorry, your blog cannot share posts by email.